NA KAMIENIU

Czuje się wyciszony, choć nie znam przyczyn takiego stanu rzeczy. Nie zastanawiam się nad tym… ot, tylko głośno myślę. Potrzebowałem takiego stanu od dawna a nie udawało mi się go osiągnąć.

Na moim kamieniu jest mi dobrze. Na wiele rzeczy patrzę inaczej niż wcześniej; samotność, tęsknota, chata – wszystko to jest jakieś inne. Z butów w których szedłem drogą życia wypadł mi jakiś kamyk. Zdarzają się smutne chwile, ale nie trwają już kilku dni czy tygodni a jak na razie kilka godzin. Dobre i tyle:)

WARZYWNIAK

Życie jest wędrówką. Przez większą część swojego życia biegłem próbując znaleźć miłość w formie szczęśliwego związku z kobietą akceptująca mnie takiego jakim jestem i obdarzającą uczuciem zarezerwowanym dla tej jednej jedynej osoby wraz ze wszystkim co się z tym wiąże. Oczywiście ową kobietę obdarzyłbym tym wszystkim z wzajemnością.

Im bardziej pragnąłem tej miłości tym w większe bagno wpadałem. Kulminacją tego było władowanie się w beznadziejnie bezsensowne małżeństwo. A wszystko z pragnienia miłości. Kiedy pomyślę sobie o swojej bezdennej głupocie i naiwności jaką się wtedy kierowałem mam chęć sam siebie zdzielić po pysku…, ale wtedy to było wtedy a teraz jest teraz. Przeszłości już nie zmienię, ale na przyszłość mam jeszcze jakiś wpływ i nie mam zamiaru zmarnować już ani jednego dnia. 

Teraz na drodze życia siedzę na kamieniu i odpoczywam bo jestem bardzo zmęczony. Potrzeba miłości była moją heroiną. Byłem uzależniony. Nie myślałem logicznie. Byłem na głodzie. Jeszcze trochę a umarłbym z żalu we śnie. Teraz czuję jakbym trzeźwiał bo nieco trzeźwiej patrzę na to wszystko. Kiedy zrozumiałem, że moje małżeństwo było pomyłką popadłem w depresje. Straciłem wszelką wiarę w to, że los może się odmienić. Dni wlokły się jak tygodnie, tygodnie jak miesiące a miesiące jak lata. Wytchnienie dawała praca i sen o ile udawało mi się zasnąć. Czułem się jak w więzieniu. Czekałem już tylko na śmierć. 

Decyzja o ślubie była najgorszą w życiu – decyzja o rozwodzie najlepszą. Oczywiście zostawiałem wszystko na co pracowałem ciężko. Porzuciłem miejsce, które miało być moim domem; moje rzeczy; resztki nadziei – wszystko… Ale wiedziałem, że ratuje życie a musiałem je ratować bo miałem dla kogo żyć i nadal mam. 

Od zawsze uważałem rozwód za życiową porażkę. Teraz jednak wiem, że przesadzałem. Wygrałem życie od nowa. Teraz lepiej śpię, lepiej się czuję. Czas ruszył a wcześniej tak jak w piekle stał w miejscu. Wspomnienia tego terroru zacierają się w pamięci, wiem, że nie znikną nigdy do cna, ale czuję, że z każdym miesiącem pamiętam mniej a to bardzo mnie cieszy.

Mimo wniesienia sprawy o rozwód; mimo wydostania się z rąk oprawcy jakim była moja żona przez miesiące taszczyłem ze sobą na łańcuchu ołowianą kulę złych doświadczeń; wszystkich bzdur jakie przez lata wmawiał mi żona. Na swojej drodze spotkałem wspaniałego człowieka, który uwolnił mnie od przeszłości. To w jej oczach zobaczyłem siebie od nowa „bo wszystko w życiu zależy od tego jakich ludzi spotkamy”. Dużo pracy mam przed sobą. Nic nie jest dane raz na zawsze, ale doświadczyłem dobra przez wielkie D, i miłości przez wielkie M. Dlatego właśnie uważam, że jestem szczęśliwy.  

 

ISKIERKI 2

Ich słodkie usta spotkały się w pierwszym nieśmiałym pocałunku. Była taka słodka i ciepła, że aż zakręciło mu się w głowie. Tak dawno się nie całował, że miał wrażenie, że robi to niezdarnie. Czuł jak kręci mu się w głowie; z wrażenia, emocji i rozkoszy. Czas zatrzymał się na chwile. Każdy kolejny pocałunek był słodszy, czulszy i bardziej namiętny. Nikt wcześniej nie całował go tak czule, słodko i namiętnie. Przytulił ją mocno do siebie a ona odwzajemniła przytulenie. Drżał na całym ciele – gdyby nie to, że mocno trzymała go w objęciach pewnie padłby z wrażenia.

Trzymał w ramionach swoje ukochane Szczęście. Te ramiona, które stały się bezpiecznym portem. Głos, który był jak błysk morskiej latarni rozświetlający mroki Nieprzebranej Nocy. 

Co czuł? Czuł szczęście, szczęście nie od opisania. Chciał płakać, ale tym razem ze szczęścia.

Dobrze wiedział, że w tym wszystkim chodzi o obecność, a ona była obecna choć tak daleko stad. Nikt wcześniej nie słuchał go jak ona i nikt tak jak ona o niego nie walczył. Czuł się dla niej ważny i wyjątkowy, ale ona dla niego też właśnie taka była… i taką pozostanie.

Znalazła go wśród tysiąca innych. Nie przeszła obojętnie kiedy leżał na ziemi. Dwa wdechy i trzydzieści uciśnięć – to właśnie dla niego zrobiła… i on wiedział to, że zrobiła to w ostatniej chwili. 

CDN.

MARAZM PRZEMIESZANY Z OBOJĘTNOŚCIĄ

Dziś dopadł mnie marazm, czuje się zmierzły. Przy okazji poczułem się zaskoczony. Po pierwsze tym, że mój obecny „dołek” jest raczej płytki. Nie czuje wewnętrznie rozpaczy i nie jestem rozdygotany jak zawsze. Gdybym miał konkretnej określić swój stan nazwałbym go „obojętnością”. 

Kiedy dziś zobaczyłem swoją twarz w lustrze to zwyczajnie wzruszyłem ramionami. Jest jaka jest inna nie będzie. Czuję się tak jakbym przyzwyczajał się do siebie a co najważniejsze to odczuwam mniejszy pressing na związek. Jest mi lżej z samym sobą. Całą swoją sytuacje na dzień dzisiejszy traktuje jako coś co być może kiedyś minie a jak nie to trudno. Mimo wszystko odczuwam pozytywne emocje. Ten wpis jest ważny bo pisząc go zrozumiałem, że nie czuje się wcale tak źle jak myślałem.  

ISKIERKI 1

W jej oczach dostrzegł całe piękno świata. Żadne inne usta wcześniej nie całowały go tak słodko jak jej usta a żadne inne ramiona nie tuliły go tak jak jej ramiona.

To przy niej mógł być sobą. To z nią był szczęśliwy. Marzenie o cieple, miłości i szczęściu zmaterializowało się w jej postaci – Najpiękniejszej Kobiety na Ziemi.

CDN.

BEZPIECZNY PORT

Czasami spotykam w życiu kogoś… albo raczej to nas ktoś znajduje – i wtedy zmienia się wszystko. Dni stają się pogodne a noce przespane. Smutek zamienia się w uśmiech i nawet niebo staje się bardziej niebieskie. Wszystko nabiera sensu. Każda minuta staje się cenna. I tak bardzo chce się żyć.

Gdyby życie było bajką można by dopisać: „i żyli długo i szczęśliwie”, ale życie nie jest bajką i pisze własne scenariusze. Ale czy to coś zmienia? Serce nie sługa i często jego uderzenia wygrywają własną melodię miłości. „Nigdy nie wiesz kiedy kogoś pokochasz” - w tym jednym zdaniu zamyka się wszystko. W tym jednym zdaniu można zamknąć ponad 365 dni mojego szczęścia; tysiące kilometrów, godziny rozmów… wszystko. Najpiękniejszy czas w życiu zamknięty w cieple splecionych dłoni. Jestem szczęśliwy, że czułem i czuję to wszystko. 

Czasami jest tak, że spotykamy kogoś kogo pokochaliśmy. Choć nie można być z tym człowiekiem bo życie jest jakie jest (bo są dwa światy), ale zawsze będziemy go kochać choć nie ma nadziei na związek. Czas nie zatrze, kilometry nie rozdzielą bo można być 500 km. od siebie a bardzo się kochać – i to jest prawdziwe szczęście. Kiedy zamykam oczy widzę Twój uśmiech… i będę go widzieć za rok, dwa… dziesięć lat:)  

DOBRA ZMIANA

Zmiana podejścia do samotności przyniosła lepsze efekty niż się spodziewałem. Zmiana spojrzenia na samego siebie też. Oczywiście są to początki tfuu dobrej zmiany;), ale warto podjąć ten trud – przynajmniej będę miał świadomość, że spróbowałem. 

DRUGI KROK

Zabrzmi to dziwnie, ale ja sam jestem w szoku. Czuję, że wyzwalam się z patrzenia na siebie przez pryzmat spojrzenia byłej żony. Kurwa mać! Czas najwyższy zostawić za sobą to co myślała o mnie ta wywłoka. Może dla niej byłem brzydki, ale są przecież kobiety, którym się podobam. Na chuja mam myśleć akurat o tym, że jej się nie podobałem? Przecież wcale się nie muszę zgadzać z tym jej zdaniem skoro inne jej zdania i opinie już dawno odrzuciłem. Było minęło. Mam to za sobą. Mam gdzieś to co o mnie myślała. Jak przeszłość to przeszłość. Postanawiam więcej nie myśleć o tym co mi za głupoty chrzaniła. Amen.

PIERWSZY KROK

Muszę przestać patrzeć na siebie oczami byłej żony i wszystkich innych kobiet, które mnie zraniły – myślałem, że wystarczy to sobie powiedzieć raz i już zadziała, ale jednak to nie takie proste. Czas spojrzeć na siebie moimi własnymi oczyma i odrzucić to czym karmiony byłem latami. Zupełnie nie wiem czemu nie umiem uwolnić się od negatywnych myśli z przeszłości a zupełnie zapominam o tym, że są kobiety, którym podobam się taki jaki jestem.