D jak Dom…

Dom jest tam, gdzie ktoś na Ciebie czeka; gdzie jest stół, krzesła i lodówka, w której jest coś smacznego do jedzenia. Inaczej to już nawet jeść się odechciewa. Przechodzi ochota na cokolwiek.

Kiedyś, gdzieś… w innym miejscu…. jadłem jajecznicę. Był stół, krzesła i osoba, która nadawała smak wszystkiemu na raz. Była to jajecznica z sercem w środku; kawa, herbata…. sok – wszystko miało serce – kanapki też. Dla mnie dom ma smak jajecznicy…

B jak BURDEL

Burdel to jedyne określenie jakie przychodzi mi na myśl kiedy patrzę na sytuacje w Fabryce. Kierownictwo nad niczym nie panuje a Dywersantka podkłada świnie komu tylko może. Sytuacja robi się nie do zniesienia.

Poza tym ostatnich kilka dni było bardzo wyczerpujących mentalnie. Byłem wypompowany a do przodu jechałem siła inercji. Jakiś czas temu postanowiłem brać się z życiem za bary więc nie biadolę jak mi źle. Choć teraz mam wrażenie, że przeginam w drugą stronę. Jestem na etapie szukania złotego środka i pomysłu jak tu wszystko ogarnąć żeby było tip top.

Rzuciłem się trochę w wir pracy by nie myśleć o życiu. Jak na razie się sprawdza bo o tym życiu nie mam czasu i siły myśleć. Z jednej strony to dobrze bo nie rozmieniam się na drobne a z drugiej strony nie jestem przekonany by było to do końca rozsądne postępowanie.
Reasumując czasami czuje się jak człowiek, który ma gorączkę, ale idzie do przodu bo jeszcze daje radę bo inni i tak mają gorzej.
08:16

Burdel to jedyne określenie jakie przychodzi mi na myśl,kiedy patrzę na sytuacje w Fabryce. Kierownictwo nad niczym nie panuje, a Dywersantka podkłada świnie komu tylko może. Sytuacja robi się nie do zniesienia.

Poza tym ostatnich kilka dni było bardzo wyczerpujących mentalnie. Byłem wypompowany, a do przodu jechałem siła inercji. Jakiś czas temu postanowiłem brać się z życiem za bary,więc nie biadolę jak mi źle. Choć teraz mam wrażenie, że przeginam w drugą stronę. Jestem na etapie szukania złotego środka i pomysłu jak tu wszystko ogarnąć żeby było tip top.

Rzuciłem się trochę w wir pracy,by nie myśleć o życiu. Jak na razie się sprawdza, bo o tym życiu nie mam czasu i siły myśleć. Z jednej strony to dobrze, ponieważ nie rozmieniam się na drobne, a z drugiej strony nie jestem przekonany by było to do końca rozsądne postępowanie.
Reasumując – czasami czuje się jak człowiek, który ma gorączkę ale idzie do przodu, bo jeszcze daje radę bo inni i tak mają gorzej.

TEKST ROKU?!

Jeden z lepszych teledysków ostatniego czasu. Najlepsza jest scena z dopasowywaniem się do szablonu w programie typu talent szoł. Kiedy pierwszy raz usłyszałem tekst opadła mi szczęka:

Kiedy byłam małą dziewczynką,
modliłam się o urodę.
Dzisiaj jestem już pewna -
wolę być ładna niż mądra.

Na co komu ta mądrość?
Tylko się człowiek stresuje.
Głupotę ci każdy wybaczy,
brzydoty nie daruje.

Autor tekstu, kompozytor: Julia Marcell

Czyż ten tekst nie jest kwintesencją naszych czasów?

DESZCZ

Całkiem nieoczekiwanie przestałem sobie radzić z tęsknotą za Malutką. Nie wiem dlaczego… Myślałem, że mam to jakoś ogarnięte a jest gorzej niż było. Nie wiem co się dzieje ze mną.

ISKIERKI 3

Zamkną oczy. Jego myśli były przy Niej. Tych kilka miesięcy nic nie zmieniło. Kochał Ją tak samo bardzo jak wcześniej. Właśnie teraz w myślach trzymał Jej rękę i muskał ustami palce… Czuł i wiedział, że nic i nikt nie wyrwie z jego serca Jej. Ich miłość nie miała szans, ale czy coś to zmieniało? Tęsknił za głosem, za rozmowami… za wszystkim. Nie wszystko ogarniał ale wiedział bardzo dobrze co czuje…

SŁONECZNA SOBOTA

Kiedy wiedzę na ulicy jakieś młode małżeństwo z dzieckiem ogarnia mnie smutek. Dawno już tak nie reagowałem a od kilku dni widząc taki obrazek robi mi się smutno. Dodatkowo przestałem sobie radzić z tęsknotą za Juniorem. To nie tak powinno być jak jest. Znów nachodzą mnie myśli co zrobiłem nie tak. To przerażające. Na poziomie rozumowym wiem, dlaczego nie wyszło mi w małżeństwie, ale na poziomie emocjonalnym jest w tym zakresie kicha. Absolutnie nie chodzi tu o tęsknotę za byłą żoną bo jej akurat mi nie brakuje. Tak tylko głośno myślę jakby to było fajnie grać w piłkę z Juniorem, albo rzucać Frisbi :) Pojechać sobie gdzieś razem i cieszyć się życiem:) od tak po prostu. Do szczęścia tak nie wiele potrzeba. Na świecie jest tyle szczęśliwych małżeństw a ja co? Nic.:(

GORSZY DZIEŃ

Mam totalny zjazd formy psychicznej. Jakoś nie mogę się zebrać w garść. Czuje się totalnie zagubiony i nie wiem w którą iść stronę. Kręci mi się w głowie i czuje się zwyczajnie źle. Coś mnie dusi w środku a ja nie wiem co to jest. Może to być nawrót stanu przed depresyjnego. Ogarnia mnie poczucie beznadziejności, marazmu i smutku. Być może uda mi się dotrzeć do źródeł takiego stanu. Muszę się tylko nad tym lepiej zastanowić.

ZAGINIONE RAMIONA

Wczoraj było o ramionach. Dziś będzie o tym dlaczego nie szukam tych ramion mimo, że bardzo ich potrzebuję. Po pierwsze to dlatego, że nie wiem już jak i gdzie szukać. Skończyły mi się pomysły. Miłość podobno można spotkać na ulicy… widać ja chodzę nie tymi ulicami co potrzeba. Po drugie, myślę, że nie jestem gotowy na odrzucenie a szukając miłości trzeba się liczyć z odrzuceniem. Byłem zbyt często odrzucany i nie chce po raz kolejny czuć się źle. Każde odrzucenie zabiera nam cząstkę siebie a ja nie za bardzo mam czym szastać. Jestem w takim wieku już kiedy szuka się miłości inaczej niż kiedyś. Wiem, że inni też tak szukają… bardziej konkretnie. Przeglądając oczekiwania kobiet stwierdzam, że nie mieszczę się w ich targecie. Jako mężczyzna z doświadczeniami mam małe szanse na to by być chcianym. Gdyby było inaczej już dawno bym z kimś był.

Szukanie miłości nie może być ucieczką przed matką. Tak właśnie wpakowałem się w beznadzieje małżeństwo. Gdybym miał lepszą matkę nie byłbym aż tak spragniony miłości. Myślałbym bardziej trzeźwo i bardziej realnie. Nie myślałem wtedy trzeźwo i realnie trzeba tak myśleć teraz. Z resztą z gdybania też należy zrezygnować.

Zdaję sobie sprawę z tego, że mój wczorajszy wpis był dramatyczny i smutny, ale wczoraj tak właśnie się czułem. I tak jest lepiej niż było bo okresy emocjonalnej depresji są krótsze i rzadziej się zdarzają. Nie znikają zupełnie, ale tego przecież nie oczekuję.

Staram się sam siebie ogarnąć. Daję radę lepiej niż kilka czy kilkanaście miesięcy wcześniej. Trochę mniej się ciskam, trochę mniej jestem rozżalony samotnością. Udało mi się to osiągnąć bo o samotności, o braku ramion zwyczajnie nie myślę i to bardzo pomaga.