NARESZCIE MOGĘ COŚ NAPISAĆ

U mnie dużo się działo. Było kilka wakacyjnych dni z Juniorem. Był brak internetu. Teraz kiedy jestem znów w pracy zapomniałem już, że miałem jakiś urlop. Od września do następnych wakacji będzie sajgon, ale cóż, Alleluja i do przodu.

Wyprowadziłem się od matki, ale to temat na inny wpis. Niby nic a duży krok w życiu. Nikt nie patrzy mi w garnki, nie sapie, nie jęczy. Teraz czuje, że żyje.

DO SZCZĘŚCIA NIE POTRZEBA DUŻO…

Dobrze jest wiedzieć, że przynajmniej pośrednio, wywołało się uśmiech na czyjejś buzi; wywołało się pozytywne emocje. W życiu trzeba doceniać każdą dobrą „chwilę” ponieważ życie składa się właśnie z takich chwil. Kiedy umiemy się cieszyć „chwilami” to nie jest z nami jeszcze tak źle

Dziś czuje się jak ryba, która została włożona do wody. Czuje się zwyczajnie szczęśliwy. Mam ochotę skakać z radości. Chwila rozmowy z KIMŚ potrafi odmienić cały dzień na lepsze. Rozmawiałem z Malutką. O rzeczach ważnych i trudnych, ale też o miłych i wesołych. Usłyszałem jej śmiech i jeszcze dzwoni mi w uszach:)

Rano nie chciało mi się wstawać. Śniła mi się Malutka:) W śnie jechaliśmy tramwajem. Ona siedziała mi na kolanach i tuliła się do mnie nie zważając na otaczających nas ludzi. Czułem jej ciepło, zapach, dotyk. Może zabrzmi to głupio, ale im częściej mi się śni, tym łatwiej radzę sobie z tym wszystkim co się dzieje. Takie sny z nią w roli głównej na serio pomagają. Tym bardziej, że budząc się z takiego snu, czuje się wyspany i wypoczęty. Nie rozumiem czemu tak jest, ale nie zastanawiam się nad tym zbyt bardzo.

Bardzo chce aby i ona mogła spać spokojnie, by sen przyniósł wytchnienie i siły potrzebne na dzień.

Peło – pissss – marny zwisss

Obecnie nie posiadam odbiornika TV. Aby unikać nerwów, nie przeglądam serwisów w stylu TVN24, ONET czy WP. Mam dość wojenki polsko-polskiej. Ten cały burdel na górze brudzi gó…em nas zwykłych Polaków. Ku..wa! Ile lat tak można. Każda władza bez względu na to czy z prawa czy z lewa ma nas wszystkich głęboko w pupie. Potrzebują tylko naszych głosów i naszej kasy z podatków.

XXI wiek, środek Europy, a od ponad 25 lat, żadna władza nie jest w stanie zapewnić opieki zdrowotnej na dobrym poziomie – choć kradną z wypłaty tyle kasy, że jakby nie to, każdego było by stać na to by iść prywatnie. Na wizytę powinno się czekać max 30 dni, a max do 7 w przypadku tzw CITO. A jak nie, to prywatne wizyty powinny kosztować maks 50 zł. Wiem, wiem… że to bajki, ale kurwica mnie bierze.

Peło i pisss to jedna sitwa. Skoro jedni podnieśli vat na art. dziecięce to dlaczego od 2 lat pis nie może zmniejszyć vatu  na art. dziecięce? Pytanie ściętej głowy.

Peło, PiS, N. i inni… zrobili sobie z Polski wychodek. A to jest przecież moja Ojczyzna. Nasi Przodkowie oddawali za nią życie! I po co…? Żeby teraz jedni z drugimi szarpali się o srebrniki? Dosyć tego panowie szlachta!

HALO, HALO

Było to kilka dni temu. Jechałem autobusem do pracy. W empeku trochę ludzi. Stojący obok mnie facet gdzieś dzwonił i zgłosił się właśnie słowami: „Halo, halo…”. Cały aż zadrżałem wewnętrznie. Te dwa słowa przywołały wspomnienia. Dobrze, że mocno się trzymałem uchwytu i miałem na oczach okulary przeciwsłoneczne.

Dla mnie „halo, halo” to radość i szczęście; moja ukochana Malutka. Jej głos – to ona realna, po drugiej stronie telefonu. Zauważyłem, że dzwoniąc do innych nie używam słów: „Halo, halo”. Choć teraz wiem, że inni też tak mówią to nie wyobrażam sobie, abym mógł tak powiedzieć do innej kobiety.

Dziś śniło mi się pierwsze spotkanie z Mała na Peronie. Sen był tak realny, że żal było się obudzić. Ważnie jest to, że mi się przyśniła:) Mam jej tyle do opowiedzenia. Chcę ją usłyszeć. Jednak nie mogę się ogarnąć z tym by zebrać się na kontakt. Dziś weekend, więc ciężko byłoby porozmawiać. W poniedziałek spróbuję się zebrać i zwyczajnie zapytam czy ma czas i ochotę. Kiedyś terapeutka powiedziała mi, że za dużo się zastanawiam i „rozkminiam”. Coś w tym jest…

DOM NA WYRĘBACH – Stefan Darda

Są książki, których nie chce się odkładać. „Dom na Wyrębach” jest taką właśnie książką. Ostatnio przeczytałem ją drugi raz. Zrobiła na mnie równie duże wrażenie co za pierwszym razem. Teraz czytam drugą część pt.: „Nowy Dom na Wyrębach”, ale żeby zrozumieć o co chodzi trzeba najpierw przeczytać pierwszą część.

Jest to powieść grozy. Jeśli ktoś ma pojęcie o demonologii słowiańskiej z pewnością nie będzie zaskoczony rozwojem fabuły. Książa trzyma  w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.