Trzeba

Trzeba zapomnieć… zapomnieć i tyle. G. dokonała przecież wyboru i to nie ja nim byłem. Im wcześniej zapomnę tym lepiej. Oczywiście ciężko się pogodzić się z odrzuceniem a co gorsza ze zdradą, ale takie kurwa jest życie. Boli… Boli, ale przestanie. 

…. mać

Ty, Panie tyle czasu masz
mieszkanie w chmurach i błękicie
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać

Ja się nie skarżę na swój los
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję, że…
że chyba wiesz, co robisz, Panie.
Ile mam grzechów? któż to wie…
A do liczenia nie mam głowy
Wszystkie darujesz mi i tak
Nie jesteś przecież drobiazgowy
Lecz czemu mnie do raju bram
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak
Jak gdybyś chciał uczynić świętą.

Nie chcę się skarżyć na swój los
Nie proszę więcej, niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że…
Że chyba wiesz, co robisz, Boże.

To życie minie jak zły sen
Jak tragifarsa, komediodramat
A gdy się zbudzę, westchnę – cóż
To wszystko było chyba… zamiast
Lecz póki co w zamęcie trwam
Liczę na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl
Przecież nie jestem tu za karę.

Dziś czuję się, jak mrówka gdy 
Czyjś but tratuje jej mrowisko 
Czemu mi dałeś wiarę w cud 
A potem odebrałeś wszystko. 
Nie chcę się skarżyć na swój los
Choć wiem, jak będzie jutro rano
Tyle powiedzieć chciałam ci
Zamiast… pacierza na dobranoc.

 

Edyta Geppert

Można rzeczywistość tłumaczyć sobie na miliony sposobów jednak czasem przychodzi taki moment, że tracimy wszelką nadzieje. Wtedy nie zostaje już nic. Dusząc się łapiemy ostatnie hausty powietrza. 

Miłość jest albo jej nie ma. Raz rozkwita miesiącami a raz wystarczy chwila. Nie ma recepty na miłość. „Kocham Cię” powiedziane po kilku miesiącach nie jest lepsze od „Kocham Cię” powiedzianego po kilku tygodniach.Jeśli ktoś kogoś nie kocha to nie ma znaczenia po jakim czasie to usłyszał czy powiedział bo koniec końców wychodzi na to samo. Czasami najważniejsza w miłości jest kwestia tego czy jest szansa na trwały, realny związek czy nie…

PO CHUJA JA BYŁEM JEJ POTRZEBNY…?

Kolejny dzień kiedy musiałem się zmusić by w ogóle wstać i iść do pracy. Nie przypuszczałem, że kobieta aż tak może zryć moja i tak już zrytą psychikę. G. dokonała dzieła zniszczenia mojej pogmatwanej osobowości. Zachodzę w głowę po chuja ja byłem jej potrzebny. Do czego? Jako atrakcyjna laska mogłaby mieć każdego,  dlaczego więc zasadziła się na mnie? Zamiast być wkurwionym na nią to jestem wkurwiony na siebie, że tak łatwo dałem się podjeść i oszukać.

CZUJE SIĘ JAK W KOSZMARNYM SNIE

Czuje się jak w koszmarnym śnie. Miną już ponad tydzień a ja nadal nie umiem dojść do siebie. Nie umiem i nie chce pogodzić się z prawdą i rzeczywistością. W przeciągu jednego roku utraciłem dwie kobiety, które kochałem. Z jedną nie mogłem być z niezależnych od nas powodów a druga mnie zdradziła i oszukała. Nie wiem co mnie bardziej boli. To, że zostałem zdradzony czy to, że uwierzyłem w to wszystko co wszyscy powtarzali mi od dawna – żeby w siebie uwierzyć, spróbować… To kurwa, spróbowałem, zaufałem… pozwoliłem się do siebie zbliżyć i chuj.

Zawsze byłem przygotowany tylko na bezpośrednie odrzucenie. Z tym umiałbym sobie jakoś poradzić. Nie wiem jak poradzić sobie ze zdradą. Jak można dać komuś ciepło a później je zabrać? Tego kurwa nie rozumiem!

DLA G…

Ref.:
Mogliśmy dojść najdalej ze wszystkich
A teraz każde z nas szuka drugiego w snach
To historia, która nie znajdzie końca
Opowiada o tych, których zmazał czas
Może spotkają się jeszcze w samotnym mieście
Może znajdą dzień, w którym zgubili szczęście
Może miną się i pójdą w inną stronę
Może tak, może nie

Bartas:
Mogę zostać, jeśli tylko chcesz
Ale powiedz, że potrzebujesz mnie
Żebym został z Tobą, tu i teraz
Bo beze mnie nie możesz się pozbierać
Mogę powstać, miłość mnie prostuje
Daje siłę, która nas buduje
Łatwiej wierzyć, jeśli wciąż utwierdzasz
Że nie zniknę z Twego serca
Mogę marznąć, kiedy wiem, że wrócisz
Bo ogrzejesz mnie, mocno tak przytulisz
Będziesz zawsze, przy mnie, marzę o tym
Twoje ciepło wypala wszelkie kłopoty
Mogę zasnąć, jeśli zaśniesz obok
Słodka noc, odpływam razem z Tobą
I ta chwila, którą docenia każdy
Kto w objęciach żegna białe gwiazdy

Ref.:
Mogliśmy dojść najdalej ze wszystkich
A teraz każde z nas szuka drugiego w snach
To historia, która nie znajdzie końca
Opowiada o tych, których zmazał czas
Może spotkają się jeszcze w samotnym mieście
Może znajdą dzień, w którym zgubili szczęście
Może miną się i pójdą w inną stronę
Może tak, może nie

Bartas:
Coś się stało, widzę to wyraźnie
Chyba najgorszy sen opuścił wyobraźnię
Jeszcze milczę, chociaż serce krzyczy
Zaraz zacznę otwierać usta ciszy
Może powiesz mi, co się dzieje z nami
Nie zatrzymam łez, karmiłaś mnie kłamstwami
Jest ktoś inny i w nocy był tu
Masz w sobie tyle miłości, że rozdzielasz kilku?
Nie chcę Cię już znać, lepiej odejdź ode mnie
Zrujnowałaś to, co przecież było piękne
Starałem się, a teraz nie ma Ciebie
Samotnie żegnam przed snem białe gwiazdy na niebie
Mam nadzieję, że przyśnisz mi się lepsza
A gdy obudzę się nie będę nic pamiętać
Rozdarłaś zdjęcie wspólnego jutra
A teraz zjeżdżaj i pozdrów Twego kumpla

Ref.:
Mogliśmy dojść najdalej ze wszystkich
A teraz każde z nas szuka drugiego w snach
To historia, która nie znajdzie końca
Opowiada o tych, których zmazał czas
Może spotkają się jeszcze w samotnym mieście
Może znajdą dzień, w którym zgubili szczęście
Może miną się i pójdą w inną stronę
Może tak, może nie

Mogliśmy dojść najdalej ze wszystkich
A teraz każde z nas szuka drugiego w snach
To historia, która nie znajdzie końca
Opowiada o tych, których zmazał czas
Może spotkają się jeszcze w samotnym mieście
Może znajdą dzień, w którym zgubili szczęście
Może miną się i pójdą w inną stronę
Może tak, może nie.

 

verba

Bartłomiej Kielar (Bartas), Ignacy Ereński (Ignac)

NADAL BOLI.

Próbuję się jakoś pozbierać, ale nie wychodzi mi to wcale. Jestem zdruzgotany tak bardzo, że brakuje mi słów. Spodziewałbym się wszystkiego, ale nie zdrady. To jest najgorsze, że nic dla niej nie znaczyłem choć poświęciłem tak wiele. A teraz znów pustka i ból.

Nie wiem czy komuś zaufam, nie wiem czy pozwolę się jeszcze komuś do siebie zbliżyć. W „kocham Cię” już nie uwierzę…