Miną miesiąc… dopiero miesiąc.

Z okazji miesięcznicy z pozdrowieniami dla Grażynki

Wróciłem wcześniej niż zwykle
Dobrze, że miałem klucz
Szef przywiózł mnie motocyklem,
Do ciebie, aż pod Łódź

To miała być niespodzianka
W plecaku kilka win
Cicho wchodzę do mieszkanka
A ty tam w łóżku z nim

Ref.
Okrutna, zła i podła
Jak zrobić mi to mogłaś
Rzuciłbym cię natychmiast
By moment wykorzystać
Lecz się opamiętałem
Bo gdzie ja z takim ciałem
Znajdę jak też, z chałupą,
Kolejną równie głupią

Byliśmy raz na prywatce
Twój widok wzbudzał szał
Staliśmy gdzieś przy sałatce
Z głośników Marley grał

Zostawiłem cię na chwilę
W kuchni dawali gin
Wracam i w serce sztylet
Bo ty w łazience z nim

R. Bryndal

WYRWANE A NIE ZŁAMANE…

Jestem gdzieś między bólem a otępieniem, również umysłowym. Grażynka nie złamała mi serca… ona mi je wyrwała. Teraz kiedy nie mam już serca żyje mi się trochę łatwiej. Z dziurą w duszy już nic nie jest takie jak wcześniej. Czas się pogodzić z faktami a fakty są takie, że Grażynka nie chciała mnie takiego jakim byłem; sama przed sobą i przed nim zaprzeczyła, że istnieje – nie zależało jej na mnie tak jak mi na niej. Byłem bo byłem… do czasu aż nie pojawił się ktoś lepszy – takie życie. Trzeba żyć dalej. 

BOLI BARDZIEJ A MIAŁO BOLEĆ MNIEJ

Tyle już razy przeżywałem ten scenariusz: ja kocham a ona nie a jednak nadal za każdym razem boli bardziej. Ten raz był inny. Tym razem nie było to klasyczne odrzucenie na samym początku. Z tym umiałbym sobie poradzić. Tym razem było inaczej… Najpierw dano mi nadzieje – bardzo konkretną, zostałem zapewniony o uczuciu i szansach na przetrwanie. Czyny i słowa potwierdzały, że nie mam się czego bać więc bać się przestałem.

Realność to było coś czym tak naprawdę się zachwyciłem się w przypadku G. Zostałem przez nią obdarowany  fizyczną obecnością w codzienności; były czułe i ciepłe smsy, które pisała pierwsza i sama z siebie; okazywała mi czułość i namiętność; plany   dotyczące wspólnej przyszłości; zapewnienia, że jestem i będę ważny i istotny w jej życiu. Dała mi to czego najbardziej w tym czasie potrzebowałem.

To co czułem do niej i to co czuje nadal trzeba przeżyć. Chciałem załatwić sprawę przez zanegowanie tego co czuje ale to zła droga. Obecnie czuję rozpacz po utracie tego czego pragnąłem całe życie. Miałem w garści Kanarka: słyszałem jak śpiewa, widziałem jak macha skrzydłami; jak patrzy na mnie swoimi ślicznymi oczkami. Grażynka była moim kanarkiem… miałem go dłoniach.

Jednak to wszystko było zbyt piękne by mogło być prawdziwe; sen zawsze będzie tylko snem.

Mam złamane serce.