Brak pomysłu na tytuł wpisu.

Przyznam się, że pomimo upływającego czasu ciągle nie umiem pogodzić się z tym, że relacja z G. skończyła się tak jak się skończyła. Chce o niej zapomnieć a jakoś mi kurwa nie wychodzi. Wszystko mi się z nią kojarzy – praca, gdzie do mnie przychodziła i dom, w którym byliśmy razem. Nie wiem jak zapomnieć te wszystkie wspólne dobre chwile. Nie rozumiem jak można prosto w oczy planować wspólną przyszłość, dawać nadzieje a później tak nagle ją odebrać, rozbić wszystko jednym kopniakiem. Nikt nigdy wcześniej nie potraktował mnie tak jak ona. Nikt nie zmieszał z błotem… Inne wcześniej łamały mi serce, ale G. mi je wyrwała.

Chciałbym być na nią zły a jedyne co czuje to ból i żal… Dlaczego nie złość? Było by łatwiej gdybym czuł złość… Czasami się łapię na tym, że znów chciałbym ją przytulić i pocałować. Jeszcze raz zobaczyć jej oczka.

Tam gdzie kiedyś miałem serce mam zimną dziurę. Moja dusza skuła się lodem. Jestem Chujem Bez Serca bo nie umiem już kochać. Nie umiem już mówić o uczuciach. Czuje się pusty w środku.

Byłem, ale już mnie nigdy nie będzie. Został strzęp człowieka…

Miną miesiąc… dopiero miesiąc.

Z okazji miesięcznicy z pozdrowieniami dla Grażynki

Wróciłem wcześniej niż zwykle
Dobrze, że miałem klucz
Szef przywiózł mnie motocyklem,
Do ciebie, aż pod Łódź

To miała być niespodzianka
W plecaku kilka win
Cicho wchodzę do mieszkanka
A ty tam w łóżku z nim

Ref.
Okrutna, zła i podła
Jak zrobić mi to mogłaś
Rzuciłbym cię natychmiast
By moment wykorzystać
Lecz się opamiętałem
Bo gdzie ja z takim ciałem
Znajdę jak też, z chałupą,
Kolejną równie głupią

Byliśmy raz na prywatce
Twój widok wzbudzał szał
Staliśmy gdzieś przy sałatce
Z głośników Marley grał

Zostawiłem cię na chwilę
W kuchni dawali gin
Wracam i w serce sztylet
Bo ty w łazience z nim

R. Bryndal

WYRWANE A NIE ZŁAMANE…

Jestem gdzieś między bólem a otępieniem, również umysłowym. Grażynka nie złamała mi serca… ona mi je wyrwała. Teraz kiedy nie mam już serca żyje mi się trochę łatwiej. Z dziurą w duszy już nic nie jest takie jak wcześniej. Czas się pogodzić z faktami a fakty są takie, że Grażynka nie chciała mnie takiego jakim byłem; sama przed sobą i przed nim zaprzeczyła, że istnieje – nie zależało jej na mnie tak jak mi na niej. Byłem bo byłem… do czasu aż nie pojawił się ktoś lepszy – takie życie. Trzeba żyć dalej. 

BOLI BARDZIEJ A MIAŁO BOLEĆ MNIEJ

Tyle już razy przeżywałem ten scenariusz: ja kocham a ona nie a jednak nadal za każdym razem boli bardziej. Ten raz był inny. Tym razem nie było to klasyczne odrzucenie na samym początku. Z tym umiałbym sobie poradzić. Tym razem było inaczej… Najpierw dano mi nadzieje – bardzo konkretną, zostałem zapewniony o uczuciu i szansach na przetrwanie. Czyny i słowa potwierdzały, że nie mam się czego bać więc bać się przestałem.

Realność to było coś czym tak naprawdę się zachwyciłem się w przypadku G. Zostałem przez nią obdarowany  fizyczną obecnością w codzienności; były czułe i ciepłe smsy, które pisała pierwsza i sama z siebie; okazywała mi czułość i namiętność; plany   dotyczące wspólnej przyszłości; zapewnienia, że jestem i będę ważny i istotny w jej życiu. Dała mi to czego najbardziej w tym czasie potrzebowałem.

To co czułem do niej i to co czuje nadal trzeba przeżyć. Chciałem załatwić sprawę przez zanegowanie tego co czuje ale to zła droga. Obecnie czuję rozpacz po utracie tego czego pragnąłem całe życie. Miałem w garści Kanarka: słyszałem jak śpiewa, widziałem jak macha skrzydłami; jak patrzy na mnie swoimi ślicznymi oczkami. Grażynka była moim kanarkiem… miałem go dłoniach.

Jednak to wszystko było zbyt piękne by mogło być prawdziwe; sen zawsze będzie tylko snem.

Mam złamane serce.

Trzeba

Trzeba zapomnieć… zapomnieć i tyle. G. dokonała przecież wyboru i to nie ja nim byłem. Im wcześniej zapomnę tym lepiej. Oczywiście ciężko się pogodzić się z odrzuceniem a co gorsza ze zdradą, ale takie kurwa jest życie. Boli… Boli, ale przestanie. 

…. mać

Ty, Panie tyle czasu masz
mieszkanie w chmurach i błękicie
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać

Ja się nie skarżę na swój los
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję, że…
że chyba wiesz, co robisz, Panie.
Ile mam grzechów? któż to wie…
A do liczenia nie mam głowy
Wszystkie darujesz mi i tak
Nie jesteś przecież drobiazgowy
Lecz czemu mnie do raju bram
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak
Jak gdybyś chciał uczynić świętą.

Nie chcę się skarżyć na swój los
Nie proszę więcej, niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że…
Że chyba wiesz, co robisz, Boże.

To życie minie jak zły sen
Jak tragifarsa, komediodramat
A gdy się zbudzę, westchnę – cóż
To wszystko było chyba… zamiast
Lecz póki co w zamęcie trwam
Liczę na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl
Przecież nie jestem tu za karę.

Dziś czuję się, jak mrówka gdy 
Czyjś but tratuje jej mrowisko 
Czemu mi dałeś wiarę w cud 
A potem odebrałeś wszystko. 
Nie chcę się skarżyć na swój los
Choć wiem, jak będzie jutro rano
Tyle powiedzieć chciałam ci
Zamiast… pacierza na dobranoc.

 

Edyta Geppert

Można rzeczywistość tłumaczyć sobie na miliony sposobów jednak czasem przychodzi taki moment, że tracimy wszelką nadzieje. Wtedy nie zostaje już nic. Dusząc się łapiemy ostatnie hausty powietrza. 

Miłość jest albo jej nie ma. Raz rozkwita miesiącami a raz wystarczy chwila. Nie ma recepty na miłość. „Kocham Cię” powiedziane po kilku miesiącach nie jest lepsze od „Kocham Cię” powiedzianego po kilku tygodniach.Jeśli ktoś kogoś nie kocha to nie ma znaczenia po jakim czasie to usłyszał czy powiedział bo koniec końców wychodzi na to samo. Czasami najważniejsza w miłości jest kwestia tego czy jest szansa na trwały, realny związek czy nie…

PO CHUJA JA BYŁEM JEJ POTRZEBNY…?

Kolejny dzień kiedy musiałem się zmusić by w ogóle wstać i iść do pracy. Nie przypuszczałem, że kobieta aż tak może zryć moja i tak już zrytą psychikę. G. dokonała dzieła zniszczenia mojej pogmatwanej osobowości. Zachodzę w głowę po chuja ja byłem jej potrzebny. Do czego? Jako atrakcyjna laska mogłaby mieć każdego,  dlaczego więc zasadziła się na mnie? Zamiast być wkurwionym na nią to jestem wkurwiony na siebie, że tak łatwo dałem się podjeść i oszukać.