LITR KADARKI…. no może trochę mniej…

Dziś jest mi bardzo smutno…

 

Przychodzi taka chwila gdy uświadamiam sobie jak bardzo samotnym jestem człowiekiem. Uświadamiam sobie, że jestem bezdomną sierotą. Nie miałem ojca… miałem matkę, której wolałbym nie mieć. Nie miałem domu. Bezpiecznym portem nie były ramiona żony. Wszystko co wydarzyło się w moim życiu było ucieczką przed matką… wszystko do wtedy…  Dziś jest już inaczej bo mam większą wiedzę o sobie i o świecie, ale co z tego?

Tęsknie za Juniorem. Chce być takim ojcem jakiego ja nigdy nie miałem. Kiedy Junior jest blisko to odżywam ale kiedy go nie ma nie mogę do siebie dojść. Nie ma żadnych ramion tu, które mogłyby utulić mój ból. Nigdy nie zrozumiem ojców, którzy nie zajmują się swoimi dziećmi.