Rozdarty

Czuje się rozdarty pomiędzy tęsknotą i tym co czuję a próbą uszanowania tego co mówi Mała. Mam wrażenie, że bez względu na to w którą stronę się skieruję zachowam się jak egoista a tego chce uniknąć. Chcę zrobić tak żeby było dobrze czyli żeby Mała była zadowolona. A tym razem nie wiem co zrobić żeby było dobrze…

Kochany Pamiętniku

Czuje się źle. Tęsknie do Małej. Teraz, kiedy mam więcej czasu na myślenie, to czuje w jak wielkiej kropce jestem. Kontakt nasz jest tak ograniczony jak nigdy wcześniej. Jestem rozpięty po między tęsknotą a próbą uszanowania jej zdania. Nie wiem co robić. Czuje się jak na polu minowym… Każdy krok wiąże się z niepewnością co zrobić.

Brakuje mi jej. Nie tylko jako Małej, ale jako człowieka w ogólności. Tego konkretnego człowieka. Nie umiałem poradzić sobie z tęsknotą za ukochaną Małą. Z tęsknotą za człowiekiem jako osobą, radzę sobie jeszcze gorzej…

HALO, HALO

Było to kilka dni temu. Jechałem autobusem do pracy. W empeku trochę ludzi. Stojący obok mnie facet gdzieś dzwonił i zgłosił się właśnie słowami: „Halo, halo…”. Cały aż zadrżałem wewnętrznie. Te dwa słowa przywołały wspomnienia. Dobrze, że mocno się trzymałem uchwytu i miałem na oczach okulary przeciwsłoneczne.

Dla mnie „halo, halo” to radość i szczęście; moja ukochana Malutka. Jej głos – to ona realna, po drugiej stronie telefonu. Zauważyłem, że dzwoniąc do innych nie używam słów: „Halo, halo”. Choć teraz wiem, że inni też tak mówią to nie wyobrażam sobie, abym mógł tak powiedzieć do innej kobiety.

Dziś śniło mi się pierwsze spotkanie z Mała na Peronie. Sen był tak realny, że żal było się obudzić. Ważnie jest to, że mi się przyśniła:) Mam jej tyle do opowiedzenia. Chcę ją usłyszeć. Jednak nie mogę się ogarnąć z tym by zebrać się na kontakt. Dziś weekend, więc ciężko byłoby porozmawiać. W poniedziałek spróbuję się zebrać i zwyczajnie zapytam czy ma czas i ochotę. Kiedyś terapeutka powiedziała mi, że za dużo się zastanawiam i „rozkminiam”. Coś w tym jest…

PIĄTEK WIECZOREM

Dawno już nie wracało mi się tak ciężko na chatę jak dziś. Nie mam sił tak żyć, a wiem, że muszę bo nie ma innego wyboru. Dziś ogarną mnie ogromny smutek gdy pomyślałem o swoim życiu i tęsknocie za Malutką. O tyle o ile życie jeszcze jakoś ogarniam to tęsknoty za Małą już nie. Najtrudniej jest zdaje się wtedy gdy „świadomość” o tym jak jest i jak byłoby bez względu na wszystko, ociera do serca. Rozumem ogarniam wszystko doskonale. To serce nie „rozumie”. 

Dużo w życiu doświadczyłem i biorąc wszystkie za i przeciw, to Mała to kobieta idealna, w sam raz:) Choć ona sama, prawdopodobnie, z taką opinią pewnie by się nie zgodziła. A ja uważam, że byłbym z nią szczęśliwy, i tego stanowiska będę bronić zawsze.

Tęsknie do Niej. wnosiła w moje życie tyle radości. Nikt inny nie śmieje się tak jak ona; nikt inny tak słodko nie klnie na k…. Nikt inny nie słucha mnie tak jak ona. Mała była jak ze snu… najpiękniejszego snu w całym życiu. 

MATRIX

Czuje się obecnie jakbym żył w jakimś matrixie. Równoległym świecie, alternatywnej rzeczywistości. To nie jest moje biurko, to niej jest moje łóżko, nic tu nie jest moje.

Ten „mój” świat zrobił się niewyobrażalnie pusty. O tyle o ile rozumiem, że nie było innego wyjścia, to nie umiem się odnaleźć. Wiem, że potrzeba czasu i to nie tylko mi, ale to nie takie proste. Teraz więcej myślę o tym co dobrego doświadczyłem i to bardzo pomaga, nawet bardziej niż upływający czas…

TAKI DZIEŃ

Fakty są takie jakie są. Mała się nie odzywa. Z tym faktem ciężko jest mi się pogodzić. Zwłaszcza dlatego, że nie wiem co się u niej dzieje, a bardzo się martwię. Pisać samemu czy nie pisać? A jak się wkurwi jeszcze bardziej? SMS, WA czy @… Tysiące pytań i wątpliwości i żadnych odpowiedzi.

Tęsknie do niej… tak bardzo tęsknie, a zły jestem tylko na siebie…

…- 3

Nikt nie zrozumie tego co czuje. Jak z okruchów odbudować swój świat? Od nowa uczyć się wszystkiego? Najprostszych rzeczy? Czuje się jakbym tkwił w jakiejś bańce. Wcześniej jakoś dawałem radę to ogarniać wszystko. Od grudnia do lipca jakoś szło, a teraz się posypało jak domek z kart. Gdybym choć wiedział, że u Malutkiej jest wszystko ok… tylko tyle. Więcej nie chce już nic…

… -1

Utrata ukochanej osoby zawsze boli i rozpierdala cały świat. Wszystko jest szare, smutne i bez sensu. Co z tego, że mózg rozumie, że to nie ma sensu; że nie da się inaczej – ale serce czuje, serce nie rozumie, bo nie jest mózgiem. Tak bardzo chce być przy swojej ukochanej Malutkiej. Żadna inna kobieta mi jej nie zastąpi. Nie chce żadnej innej, bo kocham ją. Żadna kobieta z pewnością nie będzie od niej lepsza a nawet tak samo dobra jak ona… Myślałem, że upływ czasu coś pomoże; że nie mówienie jej: „kocham”, „tęsknie” coś da – nie dało to nic. Napiszę więcej: skupianie się na tym aby mi się nie wymsknęło: „kocham Cię” albo „tęsknie” w ogólnym rozrachunku przyniosło więcej złego niż dobrego.

Prawda jest taka, że ja nie chce przestać jej kochać, nie chce zapomnieć. Nie wiem co dalej z tym zrobić…

O W. zapomniałem bo chciałem zapomnieć; przestałem ją kochać bo chciałem przestać… a tu w przypadku Malutkiej nie chce.

Tak, robię to świadomie więc to tylko i wyłącznie mój problem…