Nocą

Tyle wspólnych chwil, wspólnych marzeń… wszystko co piękne. Cała Ty, w każdej chwili. SMS, telefon, dworzec, smak, zapach… i ciepło twych dłoni, najcieplejszych dłoni na świecie.

Wiem jak jest i wiem jak musi być, wiem, że nie ma, nie było i nie będzie innego wyjścia niż to, ale kurwa… tęsknie właśnie do Ciebie i to nie jest niczyja wina.

NIEDZIELA

Klocki na dywanie, resorki, książka z bajkami, rysunki. Dziś nie zdążyliśmy schować tego wszystkiego, więc kiedy odwiozłem Juniora, wróciłem do miejsca gdzie jeszcze przed chwilą śmiał się i bawił. Tak trudno składać to wszystko. Niedziele bez niego są trudniejsze niż soboty. Chyba nigdy się nie przyzwyczaję. Teraz, dziś, czuje się jeszcze bardziej samotny. Każdego razu biorę się w garść, mimo wszystko jakoś daję radę, ale wcale nie boli mniej.

Terapeutka mówiła, że wystarczą dwa tygodnie by ogarnąć się po stracie ukochanej osoby. Albo nigdy nie straciła ukochanej osoby, albo nie wiem co. Ja nie umiem się ogarnąć po kilku miesiącach. Nie wiem jak pokonać dysonans miedzy rozumem a sercem. Boli to, że zawiodłem moją Malutką. Nie umiem sobie tego wybaczyć. Nie mam do niej o nic żalu, a ten fakt bardzo mi pomaga. Tęsknie do niej. Jestem w potrzasku bo z jednej strony chcę uszanować jej zdanie, a z drugiej chciałbym ją jeszcze usłyszeć. Boje się tylko, że nie dam rady powiedzieć choć jednego słowa. Nie umiem i nie chcę „machnąć ręką” na nią i to wszystko co czuje.  

Zacząłem pisać pierwszy rozdział swojej książki. Pisanie to wszystko co teraz mam. Przynajmniej czuje pod stopami jakiś grunt kiedy piszę. Może kiedy ujmę wszystko w jakieś ramy dam radę jakoś to ogarnąć. 

Dziś rano kiedy spojrzałem w lustro pierwszy raz od dawna poczułem się stary. Zobaczyłem człowieka styranego życiem, który przeżył dopiero trzydzieści cztery lata. Co powiem jak będę miał pięćdziesiąt? Nie chce być starym, zmierzłym ramolem. Chcę być szczęśliwy i cieszyć się życiem. Czy to tak wiele?

Sobota

Czuje się zagubiony. Najgorsze jest to, że chyba nikt nie jest mi w stanie pomóc. Dziś był u mnie Junior. Było wesoło i zabawnie, ale teraz jest już tylko smutno. Ta chałupa bez niego robi się jeszcze bardziej smutna a ja jeszcze bardziej samotny.

Poczucie samotności oblepia mnie jak pajęczyna z horroru. Strzepuję ją po trochu, ale zawsze gdzieś zostaje palący kawałek. Kiedyś mi się wydawało, że wystarczy powiedzieć sobie, że już nikogo nie chcę i nikogo nie potrzebuję, ale to chyba tak nie działa.

Nie wiem co mi się stało. Gdzieś, zupełnie niedawno, znów siebie zgubiłem, a już myślałem, że siebie samego znalazłem. Czuje się jak puzzel nie z tej układanki co trzeba. Mam nieodparte wrażenie, że nigdzie nie pasuje, że cały mój świat to jedna wielka fikcja.

Ostatniej nocy przyśniła mi się moja Malutka:) To był bardzo miły sen, choć nie było w nim nic erotycznego. Był tak realny, że aż czułem dotyk jej dłoni. Czułem jak ją obejmuje, słyszałem nawet jej głos. Mam wrażenie, że przegadałem z nią całą noc. Aż żal się było budzić. Pamiętam nawet jej ostatnie zdanie ze snu: „Weź się, kurwa, w garść”.

NIGDY WIĘCEJ

Nigdy już nikomu nie powiem o tym, że cierpię. Moje cierpienie to tylko i wyłącznie mój problem. Problemy, cierpienie, ból zamykam w sobie. Zostałem sam i ze swoimi zmartwieniami muszę poradzić sobie sam. Nikt inny tego za mnie nie zrobi. Moje problemy to moje zmartwienie. Każdy z nas ma problemy i każdy z nas musi sobie jakoś radzić. Samemu jest ciężej, samemu jest trudniej, ale trzeba iść do przodu. Nikogo więcej swoimi problemami obarczać nie będę. Już nikogo i nigdy.

DZIŚ I JUTRO

Coś we mnie dziś umarło. Przychodzi taki czas gdy człowiek dociera do kresu emocjonalnych i fizycznych możliwości. Dawno już nie czułem się tak samotny jak dziś. Światło mojej własnej morskiej latarni zgasło. Ten nikły ognik żaru jaki się we mnie tlił zgasł a ja nie mam już ochoty go zapalać na nowo. Nie mam już siły dłużej walczyć. Nie chce, nie potrafię. 

Każdy zły ogień jaki nas trawi od środka wcześniej czy później się wypali. We mnie już nie ma się co palić. Popiół się nie pali. Trzeba zakasać rękawy, wymieść popiół i spróbować wybudować coś nowego. Dla siebie samego… tylko dla siebie samego. Przeszłość minęła, to są popioły przeszłości. Zrobię coś by samemu ze sobą czuć się dobrze, bo tu gdzie jestem mam tylko siebie. Nie będzie już płakania w poduszkę, zaciskania zębów i smutku. Nie ma nic. Nie ma nadziei. Nawet ból jest jakby mniejszy. Ząb przestaje boleć bo nie ma nerwu i miazgi.

Jest tylko dziś i jutro… jutro będzie tak samo. Przeżyć dwa dni – od świtu do zmierzchu. Przyjdzie noc i przyniesie ukojenie. Nie ma poniedziałku, wtorku, środy… Jest tylko dziś i jutro.  

WSZYSCY JESTEŚMY SAMOTNI

Wszyscy jesteśmy samotni. Bardziej lub mniej odczuwamy samotność, ale każdy z nas się z nią styka i jej doświadcza. Samotność zabiera tlen i człowiek samotny powoli się dusi. Są oczywiście ludzie, którzy tak się przystosowali, że nie potrzebują nikogo, albo potrzebują w mniejszym stopniu. 

Ja całe życie czułem się samotny. Dopiero dzięki Małej przestałem się tak czuć. Mimo, że szans na to by być z nią nie było żadnych, to dopiero dzięki niej zacząłem się cieszyć życiem; każdym dniem. Prawda jest taka, że o ile rozumiem fakt, że ona jest tam a ja tu, to tak naprawdę nigdy nie pogodziłem się z faktem, że ją utraciłem. Niepogodzenie się z tym faktem nie ma nic wspólnego ze złością na nią samą, bo co ona jest winna? To nie nasza wina, że jest jak jest. Chodzi bardziej o to, że Mała, bez względu na to ile minie czasu zawsze będzie moją tęsknotą. Brakuje mi jej tak bardzo, że nie potrafię się z tym ogarnąć… i bez niej jest mi bardzo smutno; również dlatego, że nie mam żadnych szans by rozwiązać jej problemy.

MAM DOŚĆ

Ile może znieść człowiek? Mam coraz bardziej wszystkiego dosyć. To nie jest życie – to nędzna i marna wegetacja. Ile lat tak można? Mam już tak kurwa wszystkiego dosyć, że to się w pale nie mieści. Jest mi smutno i źle i jestem z tym wszystkim sam. Tak bardzo bym chciał żeby to wszystko się w końcu skończyło.

D jak Dom…

Dom jest tam, gdzie ktoś na Ciebie czeka; gdzie jest stół, krzesła i lodówka, w której jest coś smacznego do jedzenia. Inaczej to już nawet jeść się odechciewa. Przechodzi ochota na cokolwiek.

Kiedyś, gdzieś… w innym miejscu…. jadłem jajecznicę. Był stół, krzesła i osoba, która nadawała smak wszystkiemu na raz. Była to jajecznica z sercem w środku; kawa, herbata…. sok – wszystko miało serce – kanapki też. Dla mnie dom ma smak jajecznicy…

ZAGINIONE RAMIONA

Wczoraj było o ramionach. Dziś będzie o tym dlaczego nie szukam tych ramion mimo, że bardzo ich potrzebuję. Po pierwsze to dlatego, że nie wiem już jak i gdzie szukać. Skończyły mi się pomysły. Miłość podobno można spotkać na ulicy… widać ja chodzę nie tymi ulicami co potrzeba. Po drugie, myślę, że nie jestem gotowy na odrzucenie a szukając miłości trzeba się liczyć z odrzuceniem. Byłem zbyt często odrzucany i nie chce po raz kolejny czuć się źle. Każde odrzucenie zabiera nam cząstkę siebie a ja nie za bardzo mam czym szastać. Jestem w takim wieku już kiedy szuka się miłości inaczej niż kiedyś. Wiem, że inni też tak szukają… bardziej konkretnie. Przeglądając oczekiwania kobiet stwierdzam, że nie mieszczę się w ich targecie. Jako mężczyzna z doświadczeniami mam małe szanse na to by być chcianym. Gdyby było inaczej już dawno bym z kimś był.

Szukanie miłości nie może być ucieczką przed matką. Tak właśnie wpakowałem się w beznadzieje małżeństwo. Gdybym miał lepszą matkę nie byłbym aż tak spragniony miłości. Myślałbym bardziej trzeźwo i bardziej realnie. Nie myślałem wtedy trzeźwo i realnie trzeba tak myśleć teraz. Z resztą z gdybania też należy zrezygnować.

Zdaję sobie sprawę z tego, że mój wczorajszy wpis był dramatyczny i smutny, ale wczoraj tak właśnie się czułem. I tak jest lepiej niż było bo okresy emocjonalnej depresji są krótsze i rzadziej się zdarzają. Nie znikają zupełnie, ale tego przecież nie oczekuję.

Staram się sam siebie ogarnąć. Daję radę lepiej niż kilka czy kilkanaście miesięcy wcześniej. Trochę mniej się ciskam, trochę mniej jestem rozżalony samotnością. Udało mi się to osiągnąć bo o samotności, o braku ramion zwyczajnie nie myślę i to bardzo pomaga.